Impresje
Po Francji na stała kolej na Hiszpanię. Na razie jeden przystanek - kraj Basków - Bilbao.
Camping spoko. Prawie sami Hiszpanie i klimat też inny, luźniejszy. Już na wjeździe na camping widać że tu się żyje inaczej bo np cisza nocna się zaczyna o 24 hhyhy :). Ludzie wspólnie gotujący i jedzący w sporych grupach posiłki. Ludzie nie moją się patrzeć na innych. Siedzisz sobie przed swoja przyczepą, ktoś idzie drogą i się centralnie patrzy na ciebie..."hola" i idzie dalej - faaajne, inne :).
Bilbao
W Bilbao standardowo, przespacerowaliśmy się po mieście. Ładne miasto, ładne budynki, ciepły klimat, powietrze jakieś lżejsze. Reka wynalazła informację że w Bilbo trzeba zjeśc lokalne specjalności - czyli kanapeczki z owocami morza. I faktycznie te małe kanapeczki mozna dostać prawie w każdym barze. My zjedliśmy takie - smaczne :)
Odwiedziliśmy też Muzeum Guggenheim.
Architektoniczne wygibasy nie tylko z zewnątrz ale też wewnątrz budynku. Fajna galeria, i zbiory ale nadal moją ulubioną pozostaje Luiziana.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz