Indie po 5 latach.
Indie zmienily sie troche przez te 5 lat. Wiem ze po 10 dniach pobytu to troche odwazne stwierdzenie ale sprobuje jakos te mysli ubrac w slowa.
Ludzie.
Mam wrazenie ze spoleczenstwo zaczelo sie wyraznie dzielic na uczciwych i nie uczciwych. Zarowno jedni i drudzy zaczeli sie troche organizowac. Uczciwi zakladaja sklepy ze stalymi cenami towarow, hotele/ hostele proponuja wiecej serwisow jak: masarze, muzyka na zywo, przewodnicy hotelowi. Przykladem nie uczciwych jest moja historia z pierwszych 5 godzin w New Delhi. Jak ludzie to i oczywiscie zwykli Hindusi z tymi zawsze mam dobre historie. Jak sie spotyka hindus nie na "gruncie giznesowym" tylko w pociagu, autobusie sa bardzo mili, pomocni i ciekawi.
Ceny i haos:
Ceny poszly troche w gore ale co ciekawe moim zdanimem jest wiecej desperackich sprzedawcow niz bylo. Desperackich to znaczy takich co prawdopodobnie zalyszeli historie jak ktos cos tam sprzedal czy przewiozl turyste za wielka kase i teraz oni sami chca byc tymi "szczesliwcami" aby uczynic swoje zycie lzejszym. Niepamietam z tego 2008 roku az tak wielu przykladow tych desperackich sprzedawcow ale z tych 10 dni mam ich naprawde mnostwo. Przykladowo:
- sprzedawca uliczny jablek (wozek z gora jablek i koles) - 1 jablko 100 rupi (5 zl!),
-wudrukowanie 2 stron w czarnobialym - 40 Rs (2zl!),
-okolo 80% rikszarzy rzada 4-6 krotnej ceny za przejazd niz powinna byc dla turysty (dla turysty i tak zakladam ze 150-200% normalnej ceny)
- wyslanie paczki do Europy z glownej poczty w miescie Gorhaphur (duze miasto po drodze do granicy z Nepalem) zajelo mi bagatela 3 godziny. Chodzenie od okna do okna gdzie jedni odsylaja do tych ktorzy przyslali mnie tego okna jest norma. Gdzie koles po godzine czasu daje mi jakis kwit do wypelnienia i pokazuje reka zebym odszedl. co to za kwit? Co mam wypelnic skoro druk na kwicie jest nie do rozczytania. Nikt na glownej pocznie nie potrafi powiedziec po angielsku co nalezy zrobic.
Przykladow jest naprawde wiele, ten caly haos i cenowe praktyki sa tez niezaprzeczalnym urokiem Indii i czescia kultury ale pisze o tym z powodu mojego wielkiego zaskoczenia po przekroczeniu granicy z Nepalem.
Ponizej ostatnie zdjecie z Indii - piesza granica z Nepalem w deszczu :)
Nepal
Pierwsze wrazenia i Pokhara
Dziwne. ale juz po przekroczeniu granicy z Nepalem byla tam inna atmosfera. Mniej ludzi krzyczacych do ciebie zebys cos kupil lub z nimi jechal, ze dobra cena i pierwszy klient. Jest czysciej i ciszej. Zajechalismy do Pokhary wczoraj o 22, bylo ciemno od 3-4 godzin. Nie mielismy przewodnika, nic. W autobusie ktos nam powiedzial ze turysci z regoly spia w hotelach kolo jeziora. Po wyjsciu zapytalem taksowkaza ile na "lake side" on 300 rs. Nieznajac cen i badac w dosc trudnej sytacji (ciemno, nie ma pojecia w ktora strone isc) pomysalem ze "a tam niech se zarbi" i odparlem 150 rs. On na to ze 200 jest ostatnia cena, ja z kolei ze 150 rs i kropka. Jakis pasarzer wychadzacy z naszego autobusu slyszal nasza rozmowe i powiedzial mi "200rs to jest dobra cena - w koncu mamy noc" - wow, tego sie nie spodziewalem. Nie spodziewalem sie ze taksiaz mi zaproponuje cakie OK cene od poczatku. Pojechalismy i po 10 min znalezlicmy calkim fajny hotel a tuz zanim jezioro. Zdjecie ponizej (jeziora nie widac ale tam jest:))
Ludzie w Nepalu sa naprawde mili, duzo sie usmiechaja, jak mowia to czujesz ze cie szanuja. Moze to szczescie poczatkujacego ale nawet teraz dziewzyna w kafejce internetowej wita co chwile jakiegos przechodnia a jak zapytalem ja czy mozemy wlaczyc wiatrak bo jest goraca to naprawde szczerze przepraszala mnie ze nie ma pradu i akumulatory tylka sa do komputerow.
Ponizej nasz kozacki autobus (autobus publiczny) . Odcinek 184 km od granicy do Pokhary jechalismy 8 godzin. Kierowca non stop cisna busa na tych gorzystych drogach pozawijanych jak serpentyny. Niejednokrotnie kola autobusu od grawedzi urwiska buly oddalone na mniej niz pol metra. Co ciekawe kierowca podczas podrozy serwowal wszystkim pasarzerom dobra dawke bardzo glosnego nepali-disco co powodowalo ze aby rozmawiec z Reka musielismuy prawie krzyczec :)
Kozacki autobus w Nepalu
Widoki z autobusu - droga od granicy do Pokhary

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz