środa, 28 sierpnia 2013

Indie po 5 latch i pierwsze wrazenia z Nepalu

Indie po 5 latach.
 Indie zmienily sie troche przez te 5 lat. Wiem ze po 10 dniach pobytu to troche odwazne stwierdzenie ale sprobuje jakos te mysli ubrac w  slowa. 
Ludzie.
Mam wrazenie ze spoleczenstwo zaczelo sie wyraznie dzielic na uczciwych i nie uczciwych.  Zarowno jedni i drudzy zaczeli sie troche organizowac. Uczciwi zakladaja sklepy ze stalymi cenami towarow, hotele/ hostele proponuja wiecej serwisow jak: masarze, muzyka na zywo, przewodnicy hotelowi. Przykladem nie uczciwych jest moja historia z pierwszych 5 godzin w New Delhi. Jak ludzie to i oczywiscie zwykli Hindusi z tymi zawsze mam dobre historie. Jak sie spotyka hindus nie na "gruncie giznesowym" tylko w pociagu, autobusie sa bardzo mili, pomocni i ciekawi.

Ceny i haos:
Ceny poszly troche w gore ale co ciekawe moim zdanimem jest wiecej desperackich sprzedawcow niz bylo. Desperackich to znaczy takich co prawdopodobnie zalyszeli historie jak ktos cos tam sprzedal czy przewiozl  turyste za wielka kase i teraz oni sami chca byc tymi "szczesliwcami" aby uczynic swoje zycie lzejszym. Niepamietam z tego 2008 roku az tak wielu  przykladow tych desperackich sprzedawcow ale z tych 10 dni mam ich naprawde mnostwo. Przykladowo: 
- sprzedawca uliczny jablek (wozek z gora jablek i koles) - 1 jablko 100 rupi (5 zl!), 
-wudrukowanie 2 stron w czarnobialym - 40 Rs (2zl!), 
-okolo 80% rikszarzy rzada 4-6 krotnej ceny za przejazd niz powinna byc dla turysty (dla turysty i tak zakladam ze 150-200% normalnej ceny)
-  wyslanie paczki do Europy z glownej poczty w miescie Gorhaphur (duze miasto po drodze do granicy z Nepalem) zajelo mi bagatela 3 godziny. Chodzenie od okna do okna gdzie jedni odsylaja do tych ktorzy przyslali mnie tego okna jest norma. Gdzie koles po godzine czasu daje mi jakis kwit do wypelnienia i pokazuje reka zebym odszedl. co to za kwit? Co mam wypelnic skoro druk na kwicie jest nie do rozczytania. Nikt na glownej pocznie nie potrafi powiedziec po angielsku co nalezy zrobic. 

Przykladow jest naprawde wiele, ten caly haos i cenowe praktyki sa tez niezaprzeczalnym urokiem Indii i czescia kultury ale pisze o tym z powodu mojego wielkiego zaskoczenia  po przekroczeniu granicy z  Nepalem.

Ponizej ostatnie zdjecie z Indii - piesza granica z Nepalem w deszczu :)


Nepal
Pierwsze wrazenia i Pokhara
Dziwne. ale juz po przekroczeniu granicy z Nepalem byla tam inna atmosfera. Mniej ludzi krzyczacych do ciebie zebys cos kupil lub z nimi jechal, ze dobra cena i pierwszy klient. Jest czysciej i ciszej. Zajechalismy do Pokhary wczoraj o 22, bylo ciemno od 3-4 godzin. Nie mielismy przewodnika, nic. W autobusie ktos nam powiedzial ze turysci z regoly spia w hotelach kolo jeziora. Po wyjsciu zapytalem taksowkaza ile na "lake side" on 300 rs. Nieznajac cen i badac w dosc trudnej sytacji (ciemno, nie ma pojecia w ktora strone isc) pomysalem ze "a tam niech se zarbi" i odparlem 150 rs. On na to ze 200 jest ostatnia cena,  ja z kolei  ze 150 rs i kropka. Jakis pasarzer wychadzacy z naszego autobusu slyszal nasza rozmowe i powiedzial mi "200rs to jest dobra cena - w koncu mamy noc"  - wow, tego sie nie spodziewalem. Nie spodziewalem sie ze taksiaz mi zaproponuje cakie OK cene od poczatku. Pojechalismy i po 10 min znalezlicmy calkim fajny hotel a tuz zanim jezioro. Zdjecie ponizej (jeziora nie widac ale tam jest:))


 
Ludzie w Nepalu sa naprawde mili, duzo sie usmiechaja, jak mowia to czujesz ze cie szanuja. Moze to szczescie poczatkujacego ale nawet teraz dziewzyna w kafejce internetowej wita co chwile jakiegos przechodnia a jak zapytalem ja czy mozemy wlaczyc wiatrak bo jest goraca to naprawde szczerze przepraszala mnie ze nie ma pradu i akumulatory tylka sa do komputerow.  

Ponizej nasz kozacki autobus (autobus publiczny) . Odcinek 184 km od granicy do Pokhary jechalismy 8 godzin. Kierowca  non stop cisna busa na tych gorzystych drogach pozawijanych jak serpentyny. Niejednokrotnie kola autobusu od grawedzi urwiska buly oddalone na mniej niz pol metra. Co ciekawe kierowca podczas podrozy serwowal wszystkim pasarzerom dobra dawke bardzo glosnego nepali-disco co powodowalo ze aby rozmawiec z Reka musielismuy prawie krzyczec :)
Kozacki autobus w Nepalu
Widoki z autobusu - droga od granicy do Pokhary




sobota, 24 sierpnia 2013

Kilka zdjec

Pierwszy post byl szeroko pisany wiec teraz dla odmiany wrzuce kilka zdjec:)

Pierwsze zdjecie. Zrobione jeszcze w Kopenhadze jakies 60 min przed odlotem. Jak sami zauwazacie - mam bardzo kozacki podrozniczy kapelusz :)

Tutaj, szlifuje swoje umiejetnosci targowania sie z rikszarzami :) Po prawej Adam z Kanady juz 8 miesiecy w podrozy.

Typowy obrazek z Indii. Mimo tego ze takie zdiecia mozna robic doslownie za kazdym rogiem to i tak zawsze jest to cos specialnego

Reka w sari, zaraz potym ja kupilismy. Koles mowil ze normalna cerna to 2500 rs ale dla nas sprzeda ja za 1800 - special price. Po 10 minutowych negocjacjach kupilismy ja za 400RS ale i tak zastanwaim sie czy 300 to nie cena blizsza do  tej wlasciwej :)

Takie wejcie na hacjente to tylko indyjski ksiaze se mogl zrobic :)

Instrumenty do badania nieba, planet, Ziemi i pogody. Naprawde, nie zrozumialem jak one dzialaja

Reka sie cieszy :)

Bez komentarza

Spisz se w pociagu a tu pasarzer na gape sie laduje przez okno. he he :)


Varanasi (blad poprawiony - dzieki Baumi), W tle ceremonia palenia zwlok, lepiej widoczna na zdjeciu ponizej.


środa, 21 sierpnia 2013

Indie zawsze zaskakuja - festiwal Shiwy

Podczas lotu z Helsinek do New Delhi w końcu postanowiłem się "przygotować" na Indie. Wzialoem przewodnik i zaczalem czytac. Na jednej z pierwszych stron jest napisane "Indie zawsze zaskakują". He. Pomyslalem not tak zawsze cos nas zaskakuje w dalekim kraju poza tym to calkiem "zgrabne haslo". No ale niespodziewalem sie jak bardzo stanie sie one prawdziwe za kilka godzin....

Droga z lotniska
Po przylocie do New Delhi zabraliśmy nasze bagaże i wyszliśmy się rozejrzeć. Mile uczucie jak się wraca do takiego miejsca jak Indie. Po chwili Jakiś Hindus zacza do nas zagadywać  ze ma TAXI i gdzie chcemy jechać, ze on da dobra cenę itp. Zapytałem za Ile. On - 300 Rupii. Wow, pomsylalem to calkiem OK cena ale i tak pewnie wlasciwa cena to 100. Powiedzialem mu ze raczej wezmiemy metro bo 300 RS to to za drogo. On zacza nas przekonywac ze metro bedzie 250RS i ze jego cena jest dobra bo to nie prawdziwa taksowka tylko prywatny samochod. Postanowilismy sprawdzic to metro po dordze zauwazylem budke rzdowa gdzie sie kupuje "talony na taksowke" aby nie zaplacic 2000% normalnej ceny. Pytam kolesia ile do Pahaganj - on odparl 400|Rs. Wow! spotkalem pierwszego uczciwego Hindusa! chcial tylko 300Rs. Decyzja byla prosta - jade z tanszym! Po chwili podstawili samochod, zaladowalismy bagarze i w doroge. Podczas drogi taksiarz pyta czy jestesmy malzenstwem, czy mam dzieci, ze monsoon itp tip. Calkiem Ok gadka jak na Hindusa. W koncu mowi ze teraz to nie najlepszy czas na pobyt w Delhi bo rozpoczyna sie wileki festiwal Shiwy i ze hindusi sie bija z muzulmanami, ze jest niebezpieczninie i ze duzo ludzi. eeeeeech.... pomyslalem w Indiach festiwale sa co drugi dzien wprawdzie moze nie takie gdzie sie ludzie leja ze soba ale nic tam pewnie zlego nie bedzie. Facet pyta mnie gdzie mam swoj hotel. Mowie mu ze na Pahaganji i pokazuje adres.
On: jaki blok?
Ja: nie mam tu wpisane zadnego bloku. Jest pelny adrers bez bloku.
On: Ja nie wiem jak tam dojechac! potrzebuje blok: A, B, C, czy D...
Ja: to poporostu wjedz tam i zapytamy ludzi.
On: nie to duze osiedle i ludzie nie beda wiedzili. Zawioze ciebie podorodze do Turist Information. To jest rzadowe biuro. Z tamtad zadarmo zadzwnonisz do hotelu i zapytasz jak tam dojechac i pojedziemy.
Ja: Ok

Nabieralem troche podejrzen ze cos sie kroi ale nie wiedzialem co...

"Publiczne turist information" cz. 1
Wysiadam z Taxi. Patrze na frontowych witrynach budynku wielkie biale litery "I" na niebiskim tle. Wygada troche jak Turist information. Wchodze, widze jakiegos europejczyka z niebardzo wyrazna twarza, kilku hindusow i boxy biurowe. Koles mnie zaprasza i mowi zebym usiadl. Siadam i mowie:
-potrzebuje dojechac do mojego hotelu na Pahaganji
On: Na Pahaganj? Nie dobrze, mamy wielki festiwal Shiwy Pahaganji jest zajety.
JA. Nie wazne mam rezerwacje w hotelu na 2 noce. Czy mozesz tam zadzwonic i zapytac jak tam dojechac?
On: dokad chesz jechac po Delhi?
Ja: Czy to jest Rzadowy budynek Turist Infoirmation?
On: tak. Gdzie chesz jechac po Delhi?
Ja: czy mozesz zadzwonic do mojego hotelu i sie zapytac jak tam dojechac?
On: spokojnie, oczywiscie ze moge
Ja: ile to kosztuje?
On: Za darmo. Gdzie chesz jechac po Delhi? Agra? Jaipour? Varansi?
JA. Ok wychodze.

Koles che mnie zrobic w wala. To nie jest zadne Turist Information tylko biuro ktore opycha turystom wycieczki itp, Wyszedlem i mowie do taksiarza wiez mnie na New Delhi Train station.
On: nie dowiedziales sie gdzie jest hotel?
Ja: nie, ale zawiez mnie na stacje kolejowoa z tamtad znajde sam.
On: ok

Wow, trzeba uwazac w tych Indiach.Mam nadzieje ze to naprawde nie bylo prawdziwe Turist Information.

Stacja Kolejowa

Skoro jestesmy tu, to kupimy najpierw bilety do Agry a potem rozejrzse sie za tym hotelem. Jakis hindus mnie zaczepil:
- gdzie chesz jechac?
Ja: Pahaganj
On: Pahaganj zamkniety. Wielki Festiwal Shiwy!
Ja: Jak to zamkniety?
On: Ze wzgledow na bezpieczenstwo. Wielki festiwal Shiwy. Cale Delhi jest bardzo oblegane.

Pomyslaem. Jakis kit. Jak mozna zamknac tak duzy obszar. No nic ide kupic bilety i potem pomysle.
Ide do biura turystycznego na pierwszym pietrze. Przed schodami stoi jakis koles i mowi do mnie pokarz bilet.
Ja: Niue mam biletu ide kupic go wlasnie w biurze
On: Tam tylko hindusi moga kupowac. Biuro dla turystow jest przeniesione w inne miejsce.
JA: To po co te znaki tu sa?
On: Sir, Jest festiwal Shiwy! Tu jest niebezpiecznie Twoje biuro jest w innym miejscu. Idz tam do "May I help You" Oni Ci wszytko powiedza.
Ja: Ty pracujesz tutaj, pokaz mi jakies ID
On: Sir! Idz do "May I help You"  oni Ci wszystko powiedza. Nie wierzysz mi? IDz tam oni Ci powiedza.

Obracam sie i widze ze miedzy kasami biletowymi dla Hindusow jest wielkie okno i "MAy I help You" No coz komu to nie zaufac jak komus kto zostal zatrudniony na stacji kolejowaej do pomocy innym???

Okienko "May I help You" 
Ja: Hej, Chce kupic bilet do Agry na pojutrze.
On: Sir, Twoje biuro zostalo przeniesione w inne miejsce. Tylko tam mozesz kupic bilet.
Ja: jak to przeniesione? Dlaczego?
On: Z powodu ze wileu turustow bylo okradzionch tu na dworecu. Wielu ludzi tu jest i to jest nie bezpieczne. Wez z tad Riksze i zaplac max 20 Rupii zeby Ciebie nie oszukali i tam w tym biurze tobie pomoga. - poczym wyciegnal swoj portwel i pokazal mi jakies ID za zdjeciem mowiac ze on tu pracuje i to jego ID zPanstwowych Koleii  i ze  pomaga takim jak ja.
Ja: Ok. w Ktora strone jest Pahaganj?
On. Sir Pahganj jest zamkniey. Wielki festiwal Shiwy. Tu jest niebezpiecznie dla europejczykow. Jedz do biura turystycznego oni ci pomoga.
Ja. Gdzie jest to biuro? - i pokazuje mu mape
On. zazbnaczyl cos na mapie i powiedzil ze zlapie mi riksze.

Wyszlismy razem pogadal z jakims Rikszarzem i powiedzil mi ze za 20 Rs ustalona cena i moge jechac.
Wsiedlismy i pojechalismy.

"Publiczne turist information" cz. 2

Zajechalismy do biura. Patrze i o dziwo to jest to samo biuro gdzie bylem 40 min wczesniej. -Kurde! -pomyslalem, ale potraktwalem tamtego typa jakby byl oszustem.... a teraz wracam.

Zaczalem czuc ze trace kontrole nad sytuacja.

Wchodze do biura, jakis inny koles mnie zaprasza do swojego boxa. Siadam i rozmawiamy. Om mowi ze Teraz Delhi jest bardzo zajete, ze Shiva festiwal i ze Pahanganj jest caly zamniety dla bezpieczenstwa. Ja mowi ze OK. Czy moge kupic bilet do Agry. A ten mnie pyta: gdzie potem chce jechac i na ile przyjechalem itp. Ja mowi ze potrzebuje tylko bilet do Agry nic wicej. On ze Ok. Cos tam klepie w necie i pkazuje mi ze bilet moge kupic na najwczesniej za 3 dni bo jest treraz shiwa festiwal i wszystko jest mega oblegane. I ze teraz w Delhi jest niebezpieczniue przez nastepne 4-5 dni. Ze lepiej wyjchac teraz i wrocic po kilku dniach. Mowie a co tym moim hotelem? Jak Pahaganj moze byc zamkniey jak ja mam rezerwacje na hotel.?

On: jaki jest numer zadzwonimy tam i porozmawiasz ze swoim hotelem
JA OK.
Pokazalem numer do hotelu, koles go wykrecil porozmawialm 15 sec. i dal mi sluchawke.
JA: Halo, czy to cos tam cos tam DElux?
Hotel: tak,
Ja: mam na dzis rezerwace i nie wiem jak dojechac do hotelu.
Hotel: Przepraszamy ale wszystki rezerwacje sa anulowane z poowodu festiwalu Shiwy
JA: no jak to? a gdzie pieniadze? gdzie informacja o anulowaniu?
Hotel: przepraszamy za to pieniadze juz wyslane i dojda za jakies 7 dni.

Ale lipa pomyslalem. Co za nie fart! Rozpadal sie deszcz, ja spalem moze ze 2 gdzony w nocy. Pahaganji  zamkniety, moj hotel anulowal rezerwacje a jestem glodny i jeszcze do tego ten festiwal Shiwy!!! Co to k. jest? Pomyslaem ze glupio robilem nic nie czytajac co sie dziej w kraju zanim tu przylecialem...

No nic inne hotele bede prubowal:
Pokazuje kolesiowi numery hoteli z przweodnika. Koles wykreac numery, cos ta mowi przez 10 sek i daje mi sluchawke. - Przeszlismy ze 4 i wzystkie calkiem zabookowane!!! Calikem ! i wszyscy mowie ze to festiwal shiwy i ze Pahaganj Zamkniety i ze temu mnostwo turystow sie przenioslo do nich.

No to zbijam z tego Delhi. Mowie kolesiowi a co z tymi Autobusami? Pocigi wszystki zabookowne ale autobusy moze nie?

On: gdzie chesz jechac?
Ja: Agra, potem moze Jaipour
On i co dalej? Varansi, Mombaj?
JA: Vaansi i potem Nepal
I koles zaczyna mi rysowac mape. Ze tu i tam pojade i ze zalatwi mi abtoibus z kierowca itp itp. I ze to bedzie kosztowalo mnie 22500 Rs. JA mowie mu ze za drogo i mowie ze na wlasna reke che pojechac do Agry i czy mozemy sprawdzic ta stacje autobusowa. On - OK. Dzwoni na jakis numer i daje mi sluchawke. Odzywa sie kobieta i mowui ze to DElhi Main Buss Station i w czym moze pomoc. Mowie ze porzebuje biletu do Agry lub Jaipour na dzis. Ona-  prosze czekac zaraz sprzawdze. Sprawdza i mowi ze najwczesniej za pojutrze bilet i czy ma rezerwowac? Mowi tak prosze zarezerwowac. Ona - pytsa mnie o nazwisko moje i pasarzerki - ja literuje ...poczym mowi kobieta. Twoja rezerwacja to ZXY6C2 prosze podaj adres hotelu jaki masz.
JA: po co?
Ona: dla bezpieczenstwa jaby Ciebie nie bylo zebysmy mogli zadzwonic do hotelu i sie dowiedziec
JA: ale ja nie mam hotelu jeszcze
Ona: to prosze jak znajdziesz to zadzwon to potwierdzimy rezerwacje.
JA:OK

Noi szukam hotelu.ALe caly czas ta sytauacja wydaje mi sie tak ABSTRAKCYJNA i tak NIEMOZLIWA ..ale nie mam dowodu zeby to sobie udowodnic i im. Nie wiem co mam robic. Szukam jakiegos sposobu aby obalic ta farse ale nie moge. Nie che w nia wierzyc ale wydaje mi sie jedyna opcja. Wkoncu wpadlem na pomysl ze kolo moze wykreca lewe numery telefonow i dzwoni po znbajomych a Ci juz wiedza co mowic. Mowi typowi wiesz co zadzwon jeszcze pod ten numer do tego hotelu. Podaje numer i parze jakie numery wciska na klawiturze. - Kurde wcisna dobre! Nagle inny hindus mnie zagadal a ten pierwszy sie rozloczyl bo cos bylo nie tak z polaczeniem. Ten drugi hindus cos pyta mnie o tatuarz a juz ten pierwszy podaje mi sluchawke i mowi ze hotel. Biore sluchawke i rozmawiam. Ta sama historia ale jest jeden pokoj za 21500 Rs.- hotel Alka.

Ja co sie dzieje. Wkoncu mowie do kolesia ze ide sam sprawdze te hotele. Napewno cos tam jest. On ze to nie ma sensu i ze cale Delhi jest bardzo oblegane. Ja juz nie wiem w co wierzyc ale jak to mowia niedowiarkowie "blogoslawieni Ci co nie uwierzylli bo nie widzieli". Wsiadam do rikszy i  mowie:
Ja: do Hotelu Alka
On: ze to daleko i ze zamkniety Pahaganji i ze Shiwa Festiwal
JA : to do jakiego kolwiek innego hotelu!
ON: Ok ale zawioze Ciebie do Hostelu YMCA.
JA: Ok, -pomyslalem ze to i wystarczy

Zajerzdzamy pod YMCA i inny rikszarz juz macha do nas z oddali i krzyczy "Nie ma miejsc, zawracajcie! Festiwal Shiwy wszsutko zabookowane" JA do RIkszarza jedz pod hotel Alka! Ten drugi rikszarz :
- Hotel ALka! ?  HA! 15 min temu byly 2 osoby z Hotelu Alka - caly jest Zabookowany! nie ma szans!Musicie opuscic Delhi!

No zesz qrwa! Co sie dzieje, deszzcz nawala, glodny nie wyspany, zly i do tego nie mamy gdzie spac!! I co najgorsza jednyna opcja wydaje sie byc ca wycieczka na 22500 Rs.- Nie to jest za drogo.... Trzeba znalezc jakies inne rozwiazanie. Mowie rikszarzowi wiez mnie do Tego hotelu Alka. On mowi ile noc tam kosztuje? ja mowie 20000 RS. On, 20000 to ja Ciebie zawioze w inne miejsce oni znajda hotel bardzo szybko bez problemu. - ja OK.

Biuro turystyczne nr 2 

Zajezdzamy. Wchoze i mowie ze potrzebuje hotelu na dzis. On mowi ze Ok. Zebym siadal i czy chce "czaju" JA, ze nie nic nie chce chce tylko hotelu czy moze to dla mnie zalatwic? on ze tak.....i sie rozpoczyna...cala karuzela pytran dokada jade? jak dlugo w Indiach? i ze Shiwa Festiwal" i ze on mi zalatwi przejazdy wszedzie, i ze moge wynajac samochod ize to bedzie kosztowalo tyle i tyle, i ze pociagi zabookowane sa pokazuje mi (ale jak go pytam czy moge sam kryteria wyszukiwania ustalic to mowi ze nie albo nie robi tego co mowe).....jaaaaaaa.- co za masakra! caly mlyn z tym wszystkim mam przeczhodzic od poczaatku? Nie! Wiec mowie twardo do kolesia czy moge skorzystac z jego telefonu zeby podzwonic po hotleach .
On: ze moze mi numer wykrecic
Ja: ze sam moze wykrece
On: ze to jego biuro i on tu numery wykreca ;) I zebym nie byl taki podejrzliwy bo on chce tylko pomoc a ja go traktuje jakby mnie chcial oszukac itp.
Mowie mu ze nie ze to nie tak, ze poprostu jestem zmeczony i che sie przespac. Jestem glodny i zalezy mi na czasie. I mowie moze bedzie lepiej jak uzyje swojego telefonu. (Pieprzyc roaming  12 zlotych za minute, obdzwonie wszystkie hotele w New Delhi, przezyje). Wyciagam telefon a ten koles wtedy zwarjowal. Zaczal na mnie krzyczec ze go nie szanuje ze traktuje jak zlodzieja i zebym z tad wyszedl. I ze mysle ze jestem taki cwany! I ze moge sie zdziwic! I sie pyta: You think, you are so clever? -  Wyszadlem.

Na zewnatrz pada deszcz, stoje i czuje ze totalnie sutuacja mi sie wymknela zpod kontrloli. Reka stoi obok mnie. Rece mi sie trzesa ze zdenerwowania. Prubuje dzwonic z telefonu swojego ale ten Roaming nie dziala, prubuje inny numer i jeszcze inny..to samo NIE dziala!  Ten Hindus z biura cos tam do mnie burka i cos mowi innym hindusom wskazujac palcem na mnie,  jakis biedak nie blaga o jakies pieniadze, belkocze cos w swoim jezyku i prubuje mnie calowac po rekach abym mu dal jegos grosza....- qrwa co za stres!

Jakis koles do mnie podchodzi pyta czy szukam hotelu. Ja mowie ze nie. Sam znajde. On mowi ze to biuro jest prywatne ze tam gdzies (i pokazuje reka) jest duzo hoteli i ze napewno  cos znajde. Pogadalem z nim chwile i postanowielem zaryzykowac (tak naprawde to nie mialem zbytnio zadnego wyjscia - NIKOGO bialego nie widzialem od rana poza ta para w "Informacji turystycznej"). Zajechalem do tego hotelu. Pytam czy ma wolne mijsca. Koles ze tak ma i ze 5000 RS. Mowie mu ze 1500 ...wytargowalismy na 1700. Poszlismy do pokoju. Przespalismy sie ze 4 godziny i postanowilismy sie przejsc. Cos mnie tknelo aby zaczepic kolesia w recepcji podpoytac go co nieco...
Ja: Hej. jak tem teraz biznes? Masz duzo klientow?
On: Niebardzo, tak sobie
Ja: Macie tu teraz jakis fastowal czy cos?
On: nie, nic nie ma specjalneo
Ja: Napewno nie? Shiwa Festival ? czy cos - nie?
On: nie, cos tam bylo 2 tyg temu ale teraz nic nie ma...

Wielki kant

W O W - ale Kant! Co za organiizacja. Tak jak liczylem bylo zaangazowanych w to wszysko ze 20 osob. Przypadkowi rikszarze, przsypadkowi ludzie na stacji kolejowej, koles z May I Help You, te wszystkie osoby z tych "niby hoteli" czy stacji autobusowych z ktorymi zormawialem przez telefon. Nasz kierowaca z lotniska i ten koles co nas na lotnisku wyhaczyl - WSZYSCY! Te rozmowy z taksowkarzem co mowil ze bezpieczenstwo jest najwazniejsze, i ta niska cena za taksowke ktora byla defacto przynata aby potem z nas wyciagnac wielka kase.

Przyznam szczerze. Zdanie z przewodnika "Indie zawsze zaskakuja" jest prawdziwe i nabralo dla mnie nowego wymiaru.


piątek, 9 sierpnia 2013

Czas płynie... a my sie zmieniamy.

Chyba od zawsze miałem jakis problem z upływającym czasem. Pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy jak nazwać ten post była "Czas płynie a my się zmieniamy". Nie wiem czemu, ale tak po prostu mam. Teraz, znowu wzięło mnie na przemijanie chyba z powodu ze za dokładnie 8 dni wyjeżdżam (y) w podróż. Znowu do Azji, znowu do Indii ale nie tylko. Przejrzałem tego "starego" bloga  i naprawdę multum wspomnień odżyło we mnie. Sam fakt jakie mam ulubione filmy w profilu: -"narkotyczne" a klip audio jaki sobie wybrałem w 2008 na opis siebie to -"Super Girl And Romantic Boys" (SGARB).  WOW! to jest przestrzeń miedzy bytami! Nadal pamiętam jak w 2008 roku w Gdańsku potem w Helsinkach a finalnie w Mombaju słuchałem SGARB na "koi" w 16 osobowym hostelowym pokoju, pamiętam tez to jak taki Hindus mi "pomógł naładować telefon" i przy okazji ukradł mi kartę pamięci właśnie z tą muzyka.  Nadal czuje, że jest coś w tym co "wybrałem" w profilu na opis "siebie", ale w tym momencie jest to tak odlegle ze czuje jakbym był bądź stał się porostu "innym człowiekiem". Teraz, kilka godzin temu skończyłem prace ale nadal po głowie chodzą mi pomysły o naprawdę babilońskiej naturze. "Pieniądz", "inwestycja", "ile" ....ojej jak to było dalekie odemnie w tym 2008...zaskakujące jak czas na nas wpływa. No nic,...mam nadzieje ze jeszcze nadal mam w sobie tego Obywatela Świata - bo jest potrzebny. Za 8 dni będę w New Delhi potem gdzieś w Indiach potem Nepal, Tajlandia, Kambodża, Laos... jaram się tym wyjazdem. Ciekaw jestem czy karimata i ciekawość świata mi tez tym razem wystarcza. Głęboko mam nadzieje ze tak.