Oto kilka zdjatek z :Agra, Puszkar, Delhi, Daramsala, Golden temle - Armitser, Himalaje, Risikesh, Varanasi...
Ogolnie zaczynam sie tu czuc jak w domu.Postura i wygladem zapewne niepasuje za brdzo do tubylcow jednakrze czasem czuje ze wartosci wschodniej kultury sa mi blizsze niz zachodu.
Kolosalne wrazenie wywarla na mnie zlota swiatynia Sitchow. Sitchowie maja bardzo oddany stosunek do wiary i mimo rozwoju calego globu wydaja sie trzymac wartosci swej religii zdala od hipokryzji. Jedna z misji ww grupy jest sluzenie innym ludziom gdzyz sluzeniu ludziom to sluzba bogu.
Z Mikiem (USA), Rosa i Elena (Hiszpania) poznalismy sie przypadkowo w pociagu relacji Delhi Armitser - (od tego czasu podrozowalismy razem okolo 10 dni). Nasz przyjazd do tego miejscas do poczatku wydawal sie odbiegac troche od szablonu mimowolnie spreparowanego moimi wczesniejszymi doswiadeczeniami w Indiach. Facet z taksowki za kurs z dworca do naszej noclegowni zarzadl dosc rozsadnej ceny. Oczywiscie jakis tam turystyczny przelicznik zawkomponowal w jej tworzenie ale niechcial nas orznac jak przeczkolakow. Dojechalismy do zlotej swaityni ze swaidmoscia ze nastepna noc chcemy spedzic w bezplatnej noclegowni znajdujacej sie w jej poglizu. Po chwili mielismy swoj osobny pokok, klucz i klilka rad w tematyce miejsca w ktorym bylismy.
Zadziwijace tez bylo to ze w promieniu okolo 300m od zlotej swiatyni niemozan bylo kupic nic z wyrobow alkoholowych, tytoniowych etc..a sporzywanie ich bylo juz wykroczeniem ponizanym przez ludzi z ulicy. Niesamowita ta ich jednosc.
Wieczorem skozystalismy z darmowej stolowki obslugiwanej volentaryjnie. Wszedlem do tego pomieszczenia wielkosci moze konkretnej sali gimanstycznej ..a tam - moze ze 200 osob siedaczych w rzedach i jedzacyc. Co za manufaktura pomyslalem. Ludzi sa tam zywnieni tysiacami w ciagu jednago dania. Kuchnia jest otwarta przez 24 godziny. Usiadlem na koncu jednego z rzedow i po chwili przeszedl jeden facet z pustym talezem zaraz ponim szedl drugi z wiadrem fasoli za nim zac ktos z chlebem po nich kolesie z woda, kubkami itp...
Niesamowite emocjonalen przezycie.
Nikt nie pytal mnie kim jestem, skad pochodze, co mysle o tym czy tamtym, czy lubie muzulmanow, jaki mam stosunek do boga...nic. Poprostu nic dali nam jesc gdy bylismy glodni.
Po posilku Rosa wpadla na genialny pomysla abysmy pomogli im zmywac - pomyslalem bomba!! Zmywac nieznosze ale tego wieczoru wymylem mzoe ze 200 talezy mich widelcow zyzeczek itp - i bylo genialnie. Zmywalnia byla dostosowana do tak duzego obrtu i troche odbiegala wygladem od naszych europejskich. Znowu bylo to wielki pomieszczenie wzdluz ktorego bylo moze z piec komor z woda. Wokol nich byli poroztatawiani ludzie. I tak to ze 100 talezy i innych wpadalo do pierwszej komory ...tam jak pirani eludzkie dlonie wycigaly je raz poraz stawiajac na spcjalna polke. Potem z tej pulki naczynia wedrowaly do kolory 2, z 2 do trzeciej i tak dalej. Niesamowite bylo to zmywanie. Na przeciwko mnie jakis 12-14letni chlopak, obok niego jakas kobieta, z mojej prawej strony facet ze zlotymi sygnetami na palcach a dalej obok niego ktos kto pieniedzy raczej niewiduje w wiekszych ilosciach. I tak wszyscy jak jeden maz, bez kast, bez podzialow - czyszcza te gary jeden po drugim.
ps. Na jednym ze zdjec zajadm snieg z Himalajow:)))))

2 komentarze:
Wojtek... ty ...ty ... ty ZYJESZ !:) tak dlugo Cie tu nie bylo.... pozdro z Pieknej Polski :)
Zyje i mam sie dobrze!:)
miedzy czasie stracilem troche skory i zajadalem sie ryzem do obledu;) ale juz niedlugo bede zajadal schabowego z ziemniakamiiiiiiiiiiiii :))))))))
Prześlij komentarz